Zagadnienie szczęścia w gospodarce powraca w rozważaniach ekonomicznych jak bumerang. Ostatnio na dwóch “śledzonych” przeze mnie blogach pojawiły się ciekawe wpisy na ten temat:
Krzysztof Rybiński napisał dobry tekst o tym, czy ostatecznym celem wzrostu gospodarczego jest szczęście i co (zdaniem ekonomistów) właściwie czyni nas szczęśliwymi;
Dani Rodrik zwraca uwagę na analizę, która wykazuje, że wizja biednych, ale szczęśliwych mieszkańców słabo rozwiniętych krajów to mit - generalnie ludzie w biednych krajach są mniej szczęśliwi niż w bogatych.
Oczywiście każda z ekonomicznych metod pomiaru szczęścia ma jakieś założenia, ulubione wskaźniki i kluczowe zmienne, które - zdaniem ich autorów - najlepiej odzwierciedlają poziom szczęścia. Każdy taki element to otwarte pole do dyskusji. Czy ekonomiści mają lepsze narzędzia do mierzenia szczęścia niż socjologowie, psychologowie, a w końcu każdy z nas z osobna? Czy Ty wiesz dokładnie, co czyni Cię szczęśliwym?
Odkrycie niezawodnego i uniwersalnego hedonometruna pewno nie uszczęśliwi ludzkości, ale może uszczęśliwić jego twórcę - zapewniając mu sławę i pieniądze (o ile właśnie to daje mu prawdziwe szczęście). Możliwość dokładnego mierzenia szczęśliwości każdego z konsumentów przyda się w ramach happynomics. Ten twór speców od marketingu to odpowiedź rynku na odwieczne poszukiwanie szczęścia przez każdego z nas. Nie martwcie się, jeśli jeszcze nie wiecie, co was uszczęśliwia. Dowiedzą się tego za was. I przekonają was w reklamie, że mają rację
Ponieważ wpis sprzed ponad roku o krzywej Laffera cieszy się niemalejącym zainteresowaniem internautów odwiedzających ten blog, poniżej bardziej szczegółowy wykład na ten temat. Tym razem podany znacznie bardziej nowocześnie - prosto z YouTube:
W obliczu ostatniego załamania na rynku finansowym amerykański FED gwałtownie obniżył stopy procentowe (22 i 30 stycznia tego roku). Oddziaływanie tego rodzaju decyzji na gospodarkę ma dwa aspekty:
efekt psychologiczny - próbuje się przekonać rynek finansowy, że pożyczkodawca ostatniej instancji cały czas czuwa i w razie czego pomoże,
efekt monetarny - zwiększenie podaży pieniądza w dłuższej perspektywie i związana z tym presja inflacyjna.
Dokonanie dwukrotnego cięcia stóp w przeciągu 8 dni poza grafikiem i przez zaskoczenie sugeruje nastawienie przede wszystkim na efekt psychologiczny. Taki ruch nie zlikwiduje problemu, ale - skoro rynek reaguje umiarkowanie pozytywnie - może przyczynić się do uspokojenia sytuacji.
Problem tkwi w tym, że nie można odizolować jednego efektu od drugiego. W konsekwencji (gospodarka odczuje to za kilka miesięcy) potanieją kredyty i zwiększy się podaż pieniądza. I tu pojawia się pierwszy paradoks. Obecny kryzys na rynku finansowym USA jest pochodną załamania na rynku kredytów hipotecznych. A więc kryzys zapoczątkowany ekspansją monetarną ma być pokonany za pomocą… dalszej ekspansji monetarnej. Rozwiązanie staje się problemem?
Zapraszam do odwiedzania Katalogu ciekawych prac naukowych. To specjalna kategoria wpisów, poświęconych wyłącznie ekonomicznym publikacjom naukowym. W każdej informacji o publikacji znajdziecie tytuł publikacji, nazwiska jej autorów, źródło, link do wersji elektronicznej oraz streszczenie zawartości. Każdy taki wpis będzie na listach zbiorczych oznaczany ikonką . Dzięki temu nie umknie niczyjej uwadze.
W treści notatek nie znajdziecie komentarzy autorów piszących na tym blogu, czy odniesień do bieżącej sytuacji. Jak sama nazwa wskazuje, ma to być po prostu katalog prac naukowych, do których (z różnych powodów) warto zajrzeć. Ale oczywiście nadal istnieje możliwość dyskusji i komentowania pod każdą notką. O to przecież chodzi w nauce
Drodzy czytelnicy, jak tylko traficie na publikacje warte umieszczenia w katalogu, podzielcie się informacją o znalezisku drogą mailową (adres na stronie z informacjami o autorach) lub poprzez komentarz do któregoś z wpisów na blogu.
Na początek w katalogu znajdziecie dwie prace, o których już tutaj pisałem:
Analizując przyczyny załamania na rynkach finansowych, Manageria pyta: Kto ukradł NASZE pieniądze? Pomijając dochodzenie, o czyje faktycznie pieniądze chodzi, zastanawiam się, jak można ukraść pieniądze, które nie istnieją?
Wzrost wartości posiadanych aktywów nie oznacza automatycznie zysków. Zyski te pozostają potencjalne do momentu ich realizacji (upłynnienia aktywów). Różne aktywa mają różny stopień płynności i różne są oczekiwania, dotyczące ich przyszłości: czasem inwestor zdąży się wycofać przed zmianą kursu, a czasem - nie. I każdy inwestujący na rynkach finansowych powinien mieć świadomość, że dopóki nie zamknie pozycji, nie może mówić o tym, że zarobił. Ale kto nie lubi liczyć tych wirtualnych pieniędzy, które będzie miał w kieszeni, jak wszystko dobrze się ułoży?
Jęki załamanych inwestorów, którym przez kilka lat rosło, żeby nagle się skurczyć, przypominają płacz dziecka, które tak mocno przywiązało się do marzenia o wyprawie do zoo, że nie jest w stanie zaakceptować faktu załamania pogody, które te plany zepsuło. A przecież spacer po zoo w strugach deszczu dla nikogo nie jest przyjemnością.
Nie będę udawał, że mam jakąś kryształową kulę, która przewiduje przyszłość. W naturze rynków finansowych leży, że odnotowują wzrosty, a następnie spadki. Raz wykazują nadmierny optymizm, a innym razem - nadmierny pesymizm. Trzeba to zaakceptować z dobrodziejstwem inwentarza.
(…) Z faktu, że George Soros okazał się wielkim inwestorem finansowym, nie wynika, że jest wróżką i jest w stanie precyzyjnie przewidzieć bieg wydarzeń.
Przewidywanie to trudna sprawa, szczególnie jeśli chodzi o przyszłość, a nawet gdy chodzi o najbliższą przeszłość. Czy będziemy mieli recesję? Jesteśmy już w jej trakcie? Nikt tego nie wie na pewno.