Wpisy w kategorii: Inne

Zarobkowa emigracja lekarzy

emigrować?Lekarze emigrują do Wielkiej Brytanii! Takie hasło to niezły straszak. Korzystający z publicznej służby zdrowia od razu mają przed oczami jeszcze większe kolejki w gabinetach. Politycy (szczególnie rządzący) pocą się na myśl, że to niezadowolenie zmaterializuje się w postaci niskiego poparcia w sondażach.

Czy zarobkowa emigracja lekarzy ma naprawdę aż tak negatywne konsekwencje, jak się większości wydaje? Badania na temat skutków masowej emigracji lekarzy i pielęgniarek z krajów afrykańskich wskazują, że w ostatecznym rozrachunku nie ma związku między większą emigracją pracowników służby zdrowia a pogorszeniem kondycji systemu opieki zdrowotnej kraju, który opuścili. Dzieje się tak dlatego, że (wbrew potocznym przekonaniom) są też pozytywne skutki tego procesu, które w ogólnym rozrachunku rekompensują straty. W debacie publicznej i politycznej mało kto jednak zwraca na to uwagę.

→ czytaj dalej

O bankach, kredytach, tytułach i szczegółach

Gazeta Prawna opublikowała tekst pod tytułem: “Unia chce karać za spłatę kredytu przed terminem“. Jaki przekaz kryje się za takim tytułem? Wcześniejsza spłata kredytu jest zjawiskiem negatywnym i niepożądanym. Nie należy spłacać kredytów przed terminem. Dlatego Unia Europejska postanowiła walczyć z tym procederem. I będzie karać kredytobiorców za takie zachowania.

A to wszystko bzdura. Wystarczy przeczytać cały tekst, żeby zauważyć, że tytuł ma się nijak do treści artykułu i do projektu dyrektywy przyjętego przez Parlament Europejski.

Po pierwsze, nie ma mowy o żadnych karach. Po prostu usankcjonowana ma zostać możliwość pobierania przez banki opłat za wcześniejszą spłatę kredytu. Ale projekt zawiera limit. Banki nie będą mogły żądać więcej niż określono w projekcie. A czy ostatecznie będą pobierały opłaty? To się okaże dopiero w praktyce. Projekt nie nakazuje pobierania opłat przez kredytodawców, ani nie nakłada kar na kredytobiorców. O tym, czy opłaty będą i na jakim poziomie zadecyduje ostatecznie konkurencja na rynku.

Po drugie, opłaty za wcześniejszą spłatę kredytu mają dotyczyć tylko kredytów o stałym oprocentowaniu. W Polsce ten rodzaj kredytów nie cieszy się dużą popularnością klientów banków.

    Drodzy dziennikarze i redaktorzy: więcej umiaru i precyzji!

    PS. Powoli zaczynam rozumieć, dlaczego Brad DeLong na swoim blogu prowadzi cykl wpisów mających zawsze ten sam tytuł: Why Oh Why Can’t We Have a Better Press Corps?

    Proteza

    We wczorajszym Metrze znalazła się taka notka (wcześniej pisała o tym także Rzeczpospolita):

    IAAF nie zgodził się, by biegający na dwóch protezach sprinter z RPA Oscar Pistorius wystartował na igrzyskach w Pekinie. Według raportu IAAF protezy zbudowane z włókien węglowych dają Pistoriusowi przewagę nad innymi zawodnikami podczas biegu.

    Zauważacie paradoks sytuacji? Paraolimpijczycy mają swoje zawody, bo nie są w stanie sprostać konkurencji zdrowych sportowców. A tu nagle osoba niepełnosprawna radzi sobie lepiej niż atleci. IAAF nie miała wyboru. Już widzę te nagłówki prasowe: mistrzem olimpijskim w sprincie został… człowiek bez nóg. A przed następnymi zawodami kolejka do dobrowolnych amputacji…

    A gdzie w tym wszystkim ekonomia? Czasem z ust polityków padają zdania w stylu: wolna konkurencja to podstawa, ale najpierw konieczne jest wyrównanie szans. W praktyce kończy się to wspieraniem słabszych firm państwowych, czasową ochroną rynku krajowego, subsydiami eksportowymi. Tylko gdzie jest granica? Kiedy wsparcie słabszych przestaje służyć rozwojowi rynku, a zaczyna wypaczać konkurencję? Czy lepiej biegać szybciej na protezach, czy wolniej na własnych nogach?

    Bon edukacyjny

    Nowy rząd zapowiedział wprowadzenie bonów edukacyjnych. Nie są znane szczegóły rozwiązania, ale warto szeroko przedyskutować reformę sposobu finansowania edukacji w Polsce - temat prędzej czy później i tak będzie musiał być przedmiotem zainteresowania rządzących.

    Ogromny zwolennikiem bonów edukacyjnych jest Gary S. Becker - znany amerykański ekonomista (noblista z roku 1992), który rozszerzył zakres badań ekonomicznych o problemy społeczne. W jednym ze swoich artykułów, zamieszczonym w polecanej już przeze mnie książce “Ekonomia życia“, tak pisze o efektach wprowadzenia we wszystkich szkołach czesnego finansowanego bonami:

    Gdyby szkoły publiczne pobierały opłaty za czesne, rodziny uzależniałyby to, gdzie posłać swe dzieci, od relacji między jakością kształcenia a wysokością czesnego w szkołach prywatnych oraz dostępnych szkołach publicznych. To z kolei zwiększyłoby rywalizację pomiędzy sektorem prywatnym oraz wszystkimi szkołami publicznymi, a nie tylko tymi, w których uczą się uczniowie otrzymujący bony.

    → czytaj dalej

    Ekonomista jaki jest, każdy widzi

    Przeglądając różne blogi ekonomiczne można być zadziwionym bogactwem i różnorodnością epitetów, jakimi określają się ekonomiści je prowadzący. Wystarczy spojrzeć chociażby na tytuły zawierające w sobie słowo “ekonomista”. Psychoanaliza ekonomicznej blogosfery musi być baaardzo ciekawym zajęciem…

    Jacy są internetowi ekonomiści? Przede wszystkim nie wstydzą się swoich korzeni. Piszą z Singapuru (Singapore Economist), Kanady (Canadian Economist), Zatoki Perskiej (Emirates Economist), a nawet z… Raju (An Economist in Paradise). Spora część ekonomistów to kobiety (Girl Economist). Dorabianie w służbie zdrowia nie przynosi im ujmy (Healthcare Economist), choć każdy chce być profesorem (Finance Professor). Większość jest ekstrowertykami i bardzo chętnie charakteryzuje się dokładniej. Ekonomista może być nowatorski lub po prostu początkujący (New Economist), zdolny i bystry (SmartEconomist), sceptyczny (Skeptical Speculator), ale również niebezpieczny (The Dangerous Economist) lub po prostu pozytywnie zakręcony (Freakonomics). Niektórzy są dość samokrytyczni: uważają się za biednych i głupich (Poor and Stupid) albo wiecznie niezadowolnych (Stumbling and Mumbling). Czasem zajmują się ekonomią na co dzień (The Everyday Economist), czasem tylko w weekendy (The Weekend Economist). Każdy ma na pewno własny punkt widzenia (Economist’s View), a w jego wyrażaniu nie przeszkodzi nawet brak jednej ręki (The One-Handed Economist).

    A my? My jesteśmy po prostu niezdecydowani, czy pisać głównie o ekonomii ;-)

    Wspólna historia

    Norman Davies udzielił Gazecie Wyborczej ciekawego wywiadu na temat tożsamości Europejczyków i wspólnego pisania historii.

    O wspólnym podręczniku historii Europy mówi:

    Moim zdaniem ma on sens i jest wykonalny, choć pewnie w odległej perspektywie. Zależy jednak, kto to zrobi - bo można to zrobić fatalnie. Zacząć trzeba od ustalenia najważniejszych faktów historycznych, a nie ich interpretacji.
    (…) Polacy mają żal, że inne kraje nie znają historii Polski, ale czy Polacy dobrze znają historię Portugalii lub Grecji? Większość krajów europejskich ma podobne problemy.
    Nie powinniśmy na początek myśleć o podręczniku, który rozwieje wszystkie spory, tylko o vademecum. Idealna byłaby dla niego forma elektroniczna.

    O zainteresowaniu innych własną historią:

    (…) trzeba tylko zdać sobie sprawę, co z naszej historii może być pasjonujące dla świata.
    Przeważnie historycy nie potrafią sprzedać swojej historii innym narodom. Za dużo wiedzą, za mało zastanawiają się nad odbiorem tej wiedzy za granicą. Ktoś mi powiedział, że tylko Chińczyk może napisać prawdziwą historię Polski, bo w przeciwnym razie rzecz znów sprowadzi się do walki o honor. A Polak niech pisze historię Portugalii. I tak znajdzie w niej wiele analogii z własną historią.

    O chrześcijańskich korzeniach Europy:

    Czy starożytna Grecja jest częścią historii Europy?
    Czy Platon i Arystoteles byli chrześcijanami? Nie. Czy August był cesarzem chrześcijańskim? Nie. A co wtedy działo się nad Wisłą? Panowało pogaństwo.
    Mówienie, że Europa była chrześcijańska, jest stereotypem. Co to znaczy: chrześcijańska? Podejrzewam, że mówiąc to, Polacy mają na myśli tzw. cywilizację łacińską. Mam wrażenie, że w Polsce czasem zapomina się, że prawosławie też jest chrześcijańskie. Czy Grecja jest częścią Europy? A czy jest katolicka?
    Jestem za tym, żeby w konstytucji europejskiej było coś o ideałach chrześcijańskich - o miłości bliźniego, o kazaniu na górze. Ale nie można zapominać, że w imię religii ludzie przez wieki mordowali się w okrutny sposób. Poza tym religia chrześcijańska nigdy nie miała - i dziś nie ma - monopolu. Islam jest obecny na kontynencie europejskim bez przerwy od VIII w. Są kraje europejskie, które w większości są muzułmańskie. Żydzi też istnieją w tym “kotle” od dwóch tysięcy lat. Więc trzeba myśleć o korzeniach europejskich trochę subtelniej.

    Zachęcam do przeczytania całego wywiadu.

    Młode wilki 1/2

    Jak się okazuje, pojęcia “spółka” czy “rynek kapitałowy” nie są dla gimnazjalistów czarną magią. “Trzecioklasiści z klasy matematycznej Gimnazjum nr 30 we Wrocławiu wiedzieli, że gdy inflacja jest wysoka, należy zainwestować oszczędności w nieruchomości lub złoto i nie sprzedawać ich, zanim waluta się nie umocni” - donosi Gazeta.pl

    Drodzy studenci ekonomii! Pora wziąć się do roboty. W gimnazjach nie próżnują… ;-)

    Huczne otwarcie

    Gekon uciekł z terrarium i zamierza dzielić się ze wszystkimi zainteresowanymi własnym obrazem świata.

    Aby uniknąć nieporozumień, informujemy od razu, że nie jest (i mamy nadzieję - nie będzie) to blog przyrodniczy. Autorzy mają ambicję opisywać rzeczywistość z ekonomicznego punktu widzenia. O rety! Bez obaw. Miejmy nadzieję, że nie będzie zawsze i do końca poważnie. Pobawimy się trochę w sławę (jeśli nam ją zapewnicie), zaspokoimy potrzeby wyższego rzędu, podbudujemy ego naszych poglądów, zaprezentujemy nasze własne diagnozy i analizy “głównych ekonomistów”. Efekt może być ciekawy.

    PS. W kwestii nazwy i domeny: nie chcemy urazić żadnego głównego ekonomisty, ani żadnej jaszczurki. Z encyklopedii wiemy po prostu, że gekon to jedyna jaszczurka mająca zdolność wydawania donośnych głosów. A przecież nie po to zakładamy blog, żeby nie było nas słychać… ;-)