Wpisy w kategorii: polityka
02-09-2008 | Szymon Mazurek | polityka |
słowa kluczowe: Gruzja, międzynarodowe stosunki gospodarcze, Rosja, Unia Europejska
Российская Газета komentując ustalenia specjalnego szczytu UE w sprawie działań Rosji w Gruzji:
Zależność między Rosją a Unią nie pozostawia innej alternatywy niż dalsze zacieśnianie współpracy.
Globalizacja gospodarcza spowodowała, że nie istnieje już geopolityka prostych relacji i jednostronnych dominacji. Żyjemy w świecie pełnym współzależności. I choć czasem jakiś kraj urządza pokazówkę (patrz: Rosja w Gruzji), dziwnym trafem nie decyduje się pójść na całość (patrz: precyzyjnie niecelne bombardowanie ropociągu). UE potrzebuje Rosji tak samo mocno, jak Rosja potrzebuje UE.
05-05-2008 | Szymon Mazurek | biznes, polityka |
słowa kluczowe: misja, państwo, telewizja
Grzegorz Molewski, twórca kanału telewizyjnego Kino Polska, w wywiadzie o misji telewizji publicznej:
Działacie na czysto komercyjnych warunkach, a zajmujecie się działalnością misyjną. I to bez żadnej ustawy czy obowiązkowego abonamentu. To się opłaca?
Tak. Wychodzę z brutalnego założenia, że jeśli kanał pornograficzny znajdzie swoje 5 proc. zagorzałych widzów, to kanał wysokiej kultury też znajdzie 5 proc. Mogę dotrzeć wyspecjalizowanym przekazem do grupy, która chce mieć kontakt z wyższą kulturą i dobrowolnie zapłaci na przykład 3 zł 50 gr miesięcznie za ten produkt.
Da się bez obowiązkowego abonamentu robić ambitną telewizję? Bo władze TVP twierdzą, że nie.
- Oczywiście, że tak. Jednak istnieje inne pytanie: jakim prawem państwo ma nam w ogóle organizować jakąś misję, dlaczego grupa urzędników ma mieć lepsze pojęcie o świecie niż my, widzowie? Kto ma decydować, jaką misję ma robić? Nie kategoryzujmy ludzi na głupich i mądrzejszych, tylko na zainteresowanych tym i zainteresowanych tamtym. Jeśli chodzi o misję telewizji publicznej, to ona jest potrzebna tylko tym, którzy są zagubieni w rzeczywistości, i im TVP powinna tłumaczyć sens bycia we współczesnym świecie.
A tym, którzy sami sobie radzą, dajmy spokój. Oni sami sobie zorganizują swoją misję, bo mają poglądy, bo są beneficjentami tego świata.
A gdyby tak organizować na programy misyjne przetargi, do których mogłyby stawać wszystkie stacje?
- Mnie się ta koncepcja podoba. Ale z drugiej strony – kto by te przetargi organizował? Co to by były za komisje? Czy już jesteśmy na tyle dojrzałym społeczeństwem, że potrafimy w tak finezyjny sposób organizować zarządzanie misją? (…)
19-04-2008 | Szymon Mazurek | polityka |
słowa kluczowe: Ekonomia, polityka, polityka gospodarcza, technokracja
Stanisław Gomułka pożegnał się z rządem i udzielił wywiadu:
Czy ten rząd ma szanse zrobić poważne zmiany czy tylko kosmetyczne?
- Generalnie w rządzie jest obawa, że nawet jak zaproponuje w najbliższych dwóch-trzech latach istotne reformy, to one spotkają się z wetem prezydenta i nie wejdą w życie. Dlatego wielu skłania się ku koncepcji, by podstawowym instrumentem realizacji tych reform były działania administracyjne, bez zmiany porządku prawnego.
Jakie pomysły PO i PSL jako ekonomista uważa pan za najbardziej karkołomne?
- Jest ogromna presja ze strony polityków, by dużo mówić o rzeczach, które oni uznają za politycznie „dobre”, chwytliwe dla wyborców, np. o obniżaniu podatków. W ogóle nie było zainteresowania wśród ministrów i polityków dyskusjami o tym, jak kontrolować wzrost wydatków, jakie reformy wprowadzać, by ten wzrost wyhamować.
Z tego, co pan mówi, wynika, że minister Rostowski też może złożyć dymisję.
- Na razie minister Rostowski ciągle wierzy, że te działania administracyjne, niewymagające zmian w ustawach, mogą przynieść rezultaty.
Pisałem już wcześniej, że kiedy specjalista zostaje politykiem doświadcza zmiany perspektywy. W polityce najlepsze nawet pomysły same się nie bronią. Wygrywają ci, którzy potrafią przekonać innych do swoich koncepcji – choćby mizernych. W takiej sytuacji do przeprowadzenia istotnych reform potrzeba albo specjalisty, który ma ogromny dar przekonywania do swoich pomysłów i dopasowania rewolucyjnych koncepcji do otaczającej go rzeczywistości, albo polityka o ogromnym poparciu, który – zauroczony pomysłami doradców – jest w stanie zaryzykować spadek notowań w krótkim okresie w celu przeforsowania niepopularnych zmian, przynoszących korzyści (także polityczne) w przyszłości.
Sytuacja w Ministerstwie Finansów pokazuje, że i tym razem – niestety – nie ma u władzy ani przekonujących technokratów, ani polityków z wizją.
14-03-2008 | Szymon Mazurek | Ekonomia, polityka |
słowa kluczowe: finanse publiczne, polityka
We wtorek 11 marca na okładce Pulsu Biznesu znalazła się odezwa do Ministra Finansów: „Panie ministrze! Znoszenie podatki Belki na raty to nonsens…”. Nie wierzę, że ekonomista Jacek Rostowski nie rozumie konsekwencji, jakie może spowodować zniesienie podatku od lokat a zostawienie go na giełdzie. Ale minister finansów Jacek Rostowski ma prawo oceniać taki ruch z zupełnie innej perspektywy.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każdy ekonomista, który zostaje ministrem finansów, doświadcza zmiany perspektywy i staje się… ekonomem. Jeśli jako ambitny ekonomista miał zamiar obniżać podatki, teraz – już jako minister – wybierać musi między skomplikowanymi reformami, dla których trudno o polityczne poparcie, a drobnymi posunięciami, które mimo wszystko trudno zbilansować w budżecie. Taki slalom zniszczy najlepszy pomysł i zostaną same dobre chęci…
PS. A w kwestii podatku Belki zgadzam się z Wyżnikiewiczem: dajmy sobie spokój z jego likwidacją. To i tak jeden z najlepiej funkcjonujących i przejrzystych podatków w tym kraju.
12-02-2008 | Szymon Mazurek | polityka |
słowa kluczowe: integracja gospodarcza, Unia Europejska
Francja domaga się możliwości wpływania na politykę pieniężną unii walutowej. Dlaczego mnie to nie dziwi?
Unia Europejska to wizja. Marzenie o politycznie i gospodarczo zjednoczonych kontynencie, który odgrywa istotną rolę we współczesnym świecie. Idea ta, wraz z całą nadbudową polityczną, jest spritus movens realnych procesów integracyjnych, które dostrzegamy m.in. na płaszczyźnie gospodarczej.
W praktyce oznacza to niestety bardzo często rozdźwięk między wizją a rzeczywistością. Z jednej strony członkowie Unii chwalą piękno przyświecającej jej idei i akceptują (po mniejszych lub większych targach) główny kierunek jej rozwoju. Z drugiej strony regularnie pojawiają się rozbieżności dotyczące partykularnych celów politycznych i gospodarczych.
Unia Europejska to eksperyment. Eksperyment, w którym polityka ma pierwszeństwo przed ekonomią. Rozszerzenie Unii na wschód czy wprowadzenie euro to decyzje podjęte w głównej mierze w oparciu o przesłanki polityczne. Ekonomiczna analiza obu procesów wskazywałaby w najlepszym wypadku na konieczność dłuższego okresu wzajemnego dostosowywania gospodarek tak, aby pozytywne efekty gospodarcze były bardziej pewne. Niestety, coraz częściej odnieść można wrażenie, że politycy na siłę chcą przyspieszyć proces realnej integracji gospodarek europejskich.
11-01-2008 | Szymon Mazurek | biznes, polityka |
słowa kluczowe: bank światowy, biznes, sejm
W listopadzie 2006 pisałem tak:
Uprzejmie więc proszę Marszałka Sejmu o zakupienie po jednym egzemplarzu raportu dla każdego posła na Sejm Rzeczpospolitej. Wydanie 35 USD od osoby nie zrujnuje budżetu tej instytucji. Choć mogą się pojawić głosy piętnujące marnotrawstwo – w końcu ilu posłów zrozumie coś z raportu napisanego w języku angielskim?
A dzisiaj przeczytałem:
Poseł Janusz Palikot z Platformy Obywatelskiej został przewodniczącym nowej nadzwyczajnej komisji sejmowej „Przyjazne Państwo” do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji. Dziewięcioosobową komisję w piątek powołał Sejm. [...] W najbliższym czasie komisja ma zająć się między innymi raportem Banku Światowego „Doing Business” o barierach prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce oraz raportem NBP o kosztach nadmiernych regulacji w gospodarce – zapowiedział szef komisji.
Gdyby posłowie mieli jednak problemy z dotarciem do raportu, to informuję uprzejmie, że publikacja ma tematyczny serwis internetowy: http://www.doingbusiness.org/. Pełna wersja raportu Doing Business 2008 jest tam dostępna za darmo od listopada zeszłego roku… po angielsku oczywiście
20-11-2007 | Szymon Mazurek | Ekonomia, Inne, polityka |
słowa kluczowe: bony edukacyjne, edukacja, Gary S. Becker, szkoły
Nowy rząd zapowiedział wprowadzenie bonów edukacyjnych. Nie są znane szczegóły rozwiązania, ale warto szeroko przedyskutować reformę sposobu finansowania edukacji w Polsce – temat prędzej czy później i tak będzie musiał być przedmiotem zainteresowania rządzących.
Ogromny zwolennikiem bonów edukacyjnych jest Gary S. Becker – znany amerykański ekonomista (noblista z roku 1992), który rozszerzył zakres badań ekonomicznych o problemy społeczne. W jednym ze swoich artykułów, zamieszczonym w polecanej już przeze mnie książce „Ekonomia życia„, tak pisze o efektach wprowadzenia we wszystkich szkołach czesnego finansowanego bonami:
Gdyby szkoły publiczne pobierały opłaty za czesne, rodziny uzależniałyby to, gdzie posłać swe dzieci, od relacji między jakością kształcenia a wysokością czesnego w szkołach prywatnych oraz dostępnych szkołach publicznych. To z kolei zwiększyłoby rywalizację pomiędzy sektorem prywatnym oraz wszystkimi szkołami publicznymi, a nie tylko tymi, w których uczą się uczniowie otrzymujący bony.
→ czytaj dalej
28-09-2007 | Szymon Mazurek | polityka |
słowa kluczowe: koszyk gwarantowanych świadczeń medycznych, ubezpieczenie zdrowotne
Kolejny „przeciek” z Diagnozy Społecznej 2007. Tym razem na temat ochrony zdrowia. Dzisiaj donosi o tym Rzeczpospolita, pisała o tym 27 września Gazeta Prawna. Z badań wynika, że coraz częściej korzystamy z prywatnej służby zdrowia. Wg danych Rzeczpospolitej 30% osób korzysta z płatnych usług medycznych, a GP pisze, że 45% gospodarstw domowych korzysta z placówek finansowanych ze środków prywatnych. Trudno stwierdzić, z czego wynika ta rożnica – raport zostanie upubliczniony 1. października – ale w obu przypadkach jest to wielkość istotna.
Szczególnie interesujące jest jeden fragment z informacji prasowej Rzeczpospolitej:
Prywatne leczenie obejmuje zwykle najtańsze badania. Jeśli jakieś leczenie wymaga kupna drogiego sprzętu, długotrwałej rehabilitacji czy podania bardzo drogich leków, pacjent, który leczył się prywatnie, trafia do publicznego szpitala.
Wyraźnie pokazuje to naturalną tendencję do samodzielnego finansowania tego, co nie jest drogie. Jeśli zmuszeni jesteśmy korzystać z drogich świadczeń, szukamy pomocy państwa (ubezpieczyciela). Potwierdza to sztuczność koncepcji podstawowej opieki medycznej darmowej dla wszystkich. Wkład własny to podstawa większości ofert ubezpieczeniowych. O tym, że lepiej skoncentrować ubezpieczenie zdrowotne na dofinansowywaniu świadczeń droższych już na tych stronach pisałem.