Wpisy ze słowem kluczowym: Ekonomia

Niejednoznaczny Adam Smith

E.J. Harpham o rozumieniu Adama Smitha:

Nasze rozumienie Smitha określa głównie kontekst, w jakim jest on czytany. Zmieńcie ten kontekst, a zmienicie Adama Smitha.

E.J. Harpham, Enlightenment, Impartial Spectators and Griswold’s Smith, 2000. Za S. Zabieglik, Adam Smith, Wiedza Powszechna, Warszawa 2003.

Prawa ekonomii

Yoram Bauman o głównych zasadach ekonomii Mankiwa:

O subiektywizmie w ekonomii

Mark Thoma napisał na blogu Economist’s View:

(…) there is no way to judge the health of the economy without a set of principles for what that means, and those principles will vary according to what each individual thinks is important.

Ocena korzyści/strat w ekonomii jest zawsze subiektywna. Nie zawsze mamy do czynienia z grą o sumie zerowej, ale w prawie każdej sytuacji możemy wskazać te podmioty, dla których pewne zjawiska są mniej lub bardziej korzystne. A dla pełnego obrazu konieczne jest dodatkowo uściślenie, dlaczego uznajemy je za pozytywne lub negatywne.

Fetyszyzacja wskaźników i wskazywanie celów, których osiągnięcie ma być korzystne dla wszystkich bez wyjątku to oszustwo polityków, którzy koniecznie chcą udowodnić, że (po)prowadzą kraj jedyną słuszną drogą rozwoju.

Dajcie mi dźwignię…

Ekonomia to zasadniczo nauka o bodźcach: w jaki sposób ludzie dostają to, czego chcą albo potrzebują, zwłaszcza kiedy inni chcą lub potrzebują tej samej rzeczy. Ekonomiści kochają bodźce. Uwielbiają je wymyślać i wcielać w życie, badać i majstrować przy nich. Typowy ekonomista uważa, że świat nie wymyślił jeszcze takiego problemu, z jakim on nie mógłby sobie poradzić, jeśli tylko dano by mu wolną rękę przy opracowywaniu odpowiedniego programu motywacyjnego. Jego rozwiązanie może nie zawsze jest ładne – może wiązać się z przymusem lub niebotycznymi karami, albo naruszeniem swobód obywatelskich – ale początkowy problem na pewno zostanie rozwiązany. Bodziec jest pociskiem, dźwignią, kluczem: drobną rzeczą o zdumiewającej mocy zmieniania sytuacji.

Steven D. Levitt, Stephen J. Dubner, „Freakonomia. Świat od podszewki”, One Press, 2006.
Do kupienia bezpośrednio w wydawnictwie.
Da zainteresowanych: spis treści oraz fragment książki.

Ekonomia na co dzień

Ekonomia życiaOstatnio wpadła mi w ręce książka autorstwa Gary’ego S. Beckera, laureata ekonomicznej Nagrody Nobla z roku 1992, pt. „Ekonomia życia„. Choć książka jest interesująca a autor to znany i szanowany ekonomista ze znacznym dorobkiem, nie mogę nie skomentować tragicznego – moim zdaniem – wyboru tytułu. Nie wiem czyja to zasługa (na pewno nie polskiego wydawnictwa, bo oryginał jest równie dziwaczny), ale tytuł jest zdecydowania za długi, w zasadzie niezrozumiały i co najmniej mylący.
Pełna jego wersja brzmi: „Ekonomia życia. Od baseballu do akcji afirmatywnej i imigracji, czyli w jaki sposób sprawy realnego świata wpływają na nasze codzienne życie„. Mnie osobiście fraza „Ekonomia życia” wcale nie kojarzy się z ekonomią. Jest co najmniej pretensjonalna i bardziej pasuje do jakiegoś poradnika pseudo-egzystencjonalnego niż do zbioru felietonów popularnonaukowych. A rozwinięcie? O co w nim chodzi? Czy ktoś ma wątpliwości, że sprawy realnego świata wpływają na jego codzienność? Czy nasze codzienne życie nie jest realne? Myślałem, że to nierealny świat modeli ekonomicznych trzeba przybliżać czytelnikom, a nie ich codzienność… Ale dość utyskiwań dotyczących tytułu. Po prostu się nim nie zrażajcie. W środku jest dużo lepiej :)

„Ekonomia życia” to zbiór felietonów Beckera, publikowanych w latach 80. i 90. XX wieku w Business Week. Artykuły te pokazują w jaki sposób ekonomia może być stosowana do rozwiązywania bieżących problemów społecznych, nie tylko tych stricte gospodarczych. Począwszy od regulacji połowów, przez imigrację, system szkolnictwa wyższego, ubezpieczenia, a na ochronie środowiska kończąc. Część felietonów nosi już znamiona upływu czasu (szkoda, że przy kolejnych artykułach nie umieszczono daty ich publikacji w Business Week), część tak mocno dotyczy specyfiki USA, że może być trudno zrozumiała gdzie indziej, ale wiele z nich jest nadal aktualnych – także z polskiej perspektywy. Bardzo dużo w nich zaleceń dla polityków, choć autor nie miał złudzeń, że trudno do nich dotrzeć.

Decyzje polityczne nie są, w większości przypadków, warunkowane pozbawionymi emocji ocenami idei i analiz, ale pragmatycznym równoważeniem sił pomiędzy konkurującymi grupami nacisku (…). Idee są nieraz bezsilne, gdy przeciwstawia się je wielkim interesom. (…)

Wciąż jednak na dłuższą metę idee mogą mieć spory wpływ na politykę i przekonania, nawet jeśli na krótką metę są miażdzone przez partykularne interesy. Poszczególne idee mogą zostać podchwycone przez grupy, które uznają je za pomocne w promowaniu własnych interesów. (…)

Nie wierzymy, że gwałtowne reformy w polityce zostaną wdrożone szybko czy łatwo, nawet jeśli potrzeba zmian jest nagląca. Jednak władza polityczna i moda intelektualna mogą się zmienić i nadejdzie czas na radykalne przemiany w obecnej taktyce politycznej.

Pomimo moich obiekcji dotyczących tytułu (patrz wyżej), uważam, że książka warta jest polecenia. Wszyscy, którzy mają dość ekonomicznych teorii i modeli, a chcieliby przekonać się, że mogą one mieć przełożenie na rozwiązanie realnych problemów, powinni ją chociaż przejrzeć.

Gary S. Becker, Guity Nashat Becker, „Ekonomia życia”, One Press, 2006.
Do kupienia bezpośrednio w wydawnictwie.
Da zainteresowanych: spis treści oraz fragment książki.

Krzywa Laffera

Notatki prasowe na temat pozytywnego wpływu obniżek podatku CIT na sytuację gospodarczą są w zasadzie zawsze pełne truizmów: przedsiębiorcy lubią niskie podatki, niskie podatki przyciągają inwestycje, małe obciążenia fiskalne sprzyjają rozwojowi firm i zwiększeniu liczby miejsc pracy itd. Analiza optymalnej wysokości podatków w gospodarce ma jednak szerokie tło naukowe, do którego warto sięgnąć dyskutując o reformie podatkowej.

Jedną z koncepcji teoretycznych mówiących o podatkach jest tzw. krzywa Laffera. Arthur B. Laffer (twierdząc, że nie odkrył nic nowego, tylko powtarza spostrzeżenia znane już w XIV wieku) upowszechnił ją w latach 70. XX wieku. Krzywa ta obrazuje zależność wielkości wpływów podatkowych od wysokości podatku. Okazuje się, że wpływy podatkowe rosną wraz ze wzrostem podatków tylko do pewnego momentu. Nałożenie zbyt wysokich podatków powoduje jednak spadek przychodów budżetowych. Dlaczego? Bo poziom obciążeń fiskalnych wpływa na gospodarkę, firmy i obywateli. Pewien poziom podatków są w stanie zaakceptować, ale jak jest ich zbyt dużo to mniej pracują legalnie, ukrywają dochody, tracą motywację, więc w konsekwencji państwo zarabia mniej.

Laffer opisuje swój model jako przejaw wspólnego występowania efektu arytmetycznego i ekonomicznego wzrostu podatków. Efekt arytmetyczny to prosta zależność matematyczna: im podatek wyższy procentowo przy stałej podstawie opodatkowania tym wyższe wpływy (podatek kwotowo). Efekt ekonomiczny to wpływ, jaki wysokość podatku wywiera na gospodarkę, czyli w uproszczeniu na wspomnianą podstawę opodatkowania. Im wyższe podatki, tym wpływ ten bardziej negatywny.

Krzywa Laffera to oczywiście tylko model. Ma wiele zalet, ale można go również krytykować. Tym niemniej trudno odmówić jego autorowi prawdziwości spostrzeżeń. Zadziwiające jest jednak, jak mało z przedstawionej koncepcji przedostaje się do świata polityki. Odnieść można wrażenie, że w decyzjach dotyczących podatków ministrowie finansów bardzo często zatrzymują się na zależności arytmetycznej, o której pisze Laffer. Niskie podatki, niskie wpływy do budżetu. Wysokie podatki, wysokie wpływy. To bardzo asekuracyjne a na dodatek błędne podejście, które niewiele ma wspólnego z ekonomią.

Zmarł Milton Friedman

Milton FriedmanDzisiaj, w wieku 94 lat, zmarł Milton Friedman. Ten wybitny ekonomista otrzymał w roku 1976 roku nagrodę Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych i był twórcą doktryny monetaryzmu. Z jego poglądami nie wszyscy się zgadzali, ale bez wątpienia liczyli się z jego opinią. Friedman był i pozostanie jedną z najważniejszych postaci historii myśli ekonomicznej.

Zapraszam do lektury wykładu Friedmana z okazji wręczenia nagrody Nobla. Warto również zapoznać się z jego kontrowersyjnym pomysłem podatku negatywnego. Więcej artykułów tego autora dostępnych jest do pobrania poprzez sieć IDEAS RePEc.

Młode wilki 1/2

Jak się okazuje, pojęcia „spółka” czy „rynek kapitałowy” nie są dla gimnazjalistów czarną magią. „Trzecioklasiści z klasy matematycznej Gimnazjum nr 30 we Wrocławiu wiedzieli, że gdy inflacja jest wysoka, należy zainwestować oszczędności w nieruchomości lub złoto i nie sprzedawać ich, zanim waluta się nie umocni” – donosi Gazeta.pl

Drodzy studenci ekonomii! Pora wziąć się do roboty. W gimnazjach nie próżnują… ;-)