24-05-2007 | Szymon Mazurek | Polityka |
słowa kluczowe: odpowiedzialność zbiorowa, ubezpieczenia, ubezpieczenie zdrowotne
Niestety, Sejm uchwalił ustawę o “podatku Religi”. Sytuacja jest standardowa: idea jak najbardziej słuszna ale wykonanie fatalne.
Czy ktoś ma wątpliwości, że z OC sprawcy wypadku powinno być finansowne leczenie ofiar? Ja nie mam żadnych. Jeśli zaleję sąsiada, gdy pęknie mi rura w łazience - szkody są pokrywane z mojego ubezpieczenia. Jeśli spowoduję stłuczkę na drodze, naprawa samochodu drugiego uczestnika zdarzenia też obciąży moje konto. Dlaczego miałoby być inaczej w przypadku uszczerbku na zdrowiu? Co do sprawiedliwości rozwiązania zawinił-niech-płaci chyba nikt nie ma wątpliwości.
Okazuje się jednak, że posłowie trochę inaczej rozumieją sprawiedliwość. W ujęciu z uchwalonej ustawy oznacza ona bowiem odpowiedzialność zbiorową. Wprowadzili obowiązkową zryczałtowaną opłatę od każdej polisy OC wpłacaną przez towarzystwo ubezpieczeniowe do NFZ. Bez względu na to, czy spowoduję jakikolwiek wypadek i tak zapłacę za leczenie ofiar. Proszę państwa, od dzisiaj nie ubezpieczamy się od skutków własnych nieodpowiedzialnych zachowań, tylko solidarnie wspieramy w nieszczęściu prowadzących samochody pod wpływem alkoholu, przekraczających dozwoloną prędkość i taranujących przystanki autobusowe.
24-05-2007 | Szymon Mazurek | Polityka |
słowa kluczowe: koszyk gwarantowanych świadczeń medycznych, ubezpieczenia, ubezpieczenie zdrowotne
Od dłuższego już czasu w Ministerstwie Zdrowia trwają prace na koszykiem gwarantowanych świadczeń medycznych. Tłumacząc skrótowo: ma być to lista usług medycznych, które będą w całości lub części opłacane z Narodowego Funduszu Zdrowia. Im bardziej wydłużają się prace nad tym rozwiązaniem (a ich koniec jest stale przesuwany) tym bardziej absurdalny wydaje mi się kierunek, w którym zmierzają.
Z ekonomicznego punktu widzenia wypowiedzi premiera Jarosława Kaczyńskiego w tej kwestii są przerażające. Celem koszyka jest wyraźne określenie, jakie usługi będą finansowane z obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego, a jakie - nie. Po pierwsze, dla jasności i prawdy na temat możliwości finansowych państwa. Po drugie, dla finansowej naprawy obecnego systemu, który nie jest w stanie płacić za wszystko. Niestety, ideologiczny kierunek nakreślony przez rząd wydaje się uniemożliwiać stworzenie koszyka, który spełni swoją rolę.
→ czytaj dalej
26-03-2007 | Szymon Mazurek | Ekonomia, Ciekawostki |
słowa kluczowe: transport publiczny, ubezpieczenia
Jeśli jeździsz komunikacją miejską bez biletu, jesteś o krok od złapania przez kontrolera oraz o krok od… zrozumienia, jak działa rynek ubezpieczeń. Ganesh Kulkarni opisuje w swoim blogu działającą w mieście Mumbaj (kiedyś Bombaj) nieformalną - jak sądzę - ubezpieczalnię zwracającą swoim członkom koszty kar zapłaconych za jazdę na gapę. Pomysł (jak każde ubezpieczenie) opiera się na nikłym prawdopodobieństwie zaistnienia szkody, którą w tym wypadku jest kontrola biletów. Dostateczna liczba ubezpieczonych, stosunkowo mała (przynajmniej w przypadku tego miasta) szansa złapania gapowicza oraz odpowiednia relacja ceny biletu do ceny ubezpieczenia gwarantuje stabilność systemu
Z kolei na blogu Freakonomics w jednym z komentarzy do wpisu o tej indyjskiej przedsiębiorczości jest informacja, że podobna firma działała kiedyś w Polsce. Podobno ubezpieczała od… mandatów drogowych.