Komentarzy: 3

  1. napisał(a):

    Albo zajęć z nurtów heterodoksyjnych: Keynes 101, Guide to Institutional Economics, Why You Should Love Rothbard i takie tam ;-)

    Tak się składa, że na własnej skórze doświadczam studiów filozoficznych i faktycznie – różnica jest ogromna. Nie wiem czy student ekonomii jest w stanie sobie wyobrazić, żeby na każdych zajęciach wykładowcy powtarzali: „W żadnym wypadku proszę się ze mną nie zgadzać” albo „Najważniejsze żeby się pięknie różnić” albo „Ja jestem przeciwnikiem aborcji, państwo są oczywiście za, i tak jest dobrze” (przykład autentyczny z IF UW).

    Porządni filozofowie mają bardzo sensowne kryterium dyskursu: „W nauce nie jest zmartwieniem fałsz, tylko bełkot. Fałsz zawsze można zanegować aby otrzymać prawdę.”

    28 kwietnia 2008
    Odpowiedz
  2. napisał(a):

    Ja tam nie wiem czy Keynes jest taki heterodoksyjny ale to odłóżmy na bok. Russell Roberts, ekonomista z George Mason University stwierdził w jednym z prowadzonych przez siebie Econtalków, że w sumie to on nie wie kim jest, bo zajmuje się głównie rozmyślaniami nad naturą społeczeństwa i międzyludzkich interakcji. Blisko mu w tym sensie do Hayeka. Ukuł sobie na własne potrzeby termin „filozof doświadczalny” i w sumie coś w tym jest.

    BTW, myślę, że stronę http://www.econtalk.org warto wrzucić do Waszej linkowni. Praktycznie każdy Econtalk jest ciekawy, a występują tam nieraz duże nazwiska. Smith, Becker, Friedman, Romer itd.

    29 kwietnia 2008
    Odpowiedz
  3. napisał(a):

    Nie bez powodu w USA ekonomiści zostają doktorami filozofii ;-)
    Za EconTalk dziękuję – już dodałem do linków.

    29 kwietnia 2008
    Odpowiedz